Dziwna obsesja Trumpa na punkcie „aborcji po urodzeniu” (całkowicie wymyślony problem, który promował w kampanii na 2024 rok) zawsze mnie zdumiewała. Jednak po przeczytaniu akt Epsteinów, a konkretnie relacji ofiary handlu ludźmi, która opisała, jak Trump był obecny, gdy urodziła w wieku 13 lat, i widziała, jak jej handlarz wrzuca noworodka do Jeziora Michigan, zacząłem inaczej słyszeć jego wypowiedzi.